W Blachowni ze zmiennym szczęściem

Blachownia była gospodarzem drugiego weekendu Grand Prix Polskiej Organizacji Darta w tym
sezonie. Turnieje cieszyły się niezwykle dużym zainteresowaniem. 37 par w turnieju deblowym,
125 mężczyzn w turnieju sobotnim oraz 97 w niedzielnym to liczby, obok których nie można przejść
obojętnie. W tak doskonale zapowiadającym się darterskim wydarzeniu postanowił wziąć udział
Krzysztof Kciuk.

Występując w turnieju deblowym w parze z Mirosławem Gaczorkiem liczył na bardzo dobry wynik,
zwłaszcza, że czuł wysoka formę już na kilka dni przed Blachownią. Krakowska para będąca jednym z
kilku faworytów pokazała sporą klasę w drodze do półfinałów pokonując kolejno pary:
Posyniak/Petera 3-2
Madejski/Golly 3-1
Kopania/Chmielewski 3-2
Półfinał to potyczka z doskonale znaną parą z lokalnej, krakowskiej rywalizacji tj. Krzysztof Galus/
Przemysław Bobrowski. Mecz stojący na wysokim poziomie zakończył się wynikiem 3-1.
Finał to walka z rewelacją turnieju – parą Robert Kaźmierczak/ Maciej Plewka. Bardzo dobrze
dysponowani Poznaniacy zaczęli bardzo mocno prowadzeniem 0-2. Doświadczenie i wysokie
umiejętności pary Kciuk/Gaczorek doprowadziły jednak do remisu, a w dalszej kolejności do wygranej
3-2 i tryumfu w całym turnieju.

Sobotnie I Grand Prix POD od samego początku było ciężkie. Brak rozstawienia w losowaniu
spowodował, że Kciuk trafił do bardzo mocnej grupy nr 5. W jej składzie znaleźli się także:
Mistrz Polski – Patryk Żabka
Konrad Babula
Krzysztof Kondrak
Już pierwszy mecz pokazał, że o awans będzie bardzo trudno. Porażka 0-2 z Konradem Babulą mocno
skomplikowała sytuację. Pomimo dwóch kolejnych zwycięstw 2-0 z Kondrakiem i 2-1 z Żabką „The
Thumb” różnicą 1 lega na swoją niekorzyść nie wyszedł z grupy. „Co tu dużo mówić, mocna grupa –
szkoda straconego lega z Żabką bo to on zadecydował o moim odpadnięciu z turnieju. Jutro muszę
postarać się jeszcze mocniej – zwłaszcza że lubię Blachownię, sam przecież pochodzę z tych stron.” –
rzucił po zakończeniu grupowej fazy Kciuk.

II Grand Prix POD rozgrywane w niedzielę, było ostatnią podczas tego weekendu szansą na zdobycie
indywidualnego trofeum. Zmobilizowany zawodnik łatwo wygrał grupę nr 31, w której rywalami byli
Piotr Rochmankowski oraz Marek Hawrot.. Podobnie było w fazie last 64 gdzie odnotował pewne
zwycięstwo 3-0 nad Maciejem Lidzbarskim. Awans do kolejnej fazy turnieju przyniósł pojedynek
z Przemysławem Bobrowskim, z którym Krzysztof potyka się na co dzień na krakowskich turniejach.
W tym meczu było sporo nerwowości oraz dramaturgii, oto jego przebieg:
0-1 Kciuk 21l.
1-1 Bobrowski 19l.
1-2 Bobrowski 27l.
2-2 Kciuk 21l.
2-3 Kciuk 20l.
W ostatnim legu Bobrowski nie wykorzystał aż trzech lotek meczowych. Last 16 to kolejna gładka
wygrana 3-0 z Markiem Kubowiczem z Warszawy. Ćwierćfinał i spotkanie z Krzysztofem Stróżykiem

przyniósł wynik 4-1 – w meczu, w którym emocje górowały więcej zimnej krwi zachował Kciuk.
Półfinał to mecz z Konradem Babulą. Mając w pamięci przegraną podczas sobotniej rywalizacji w
grupie Kciuk był żądny „zemsty”. Pokazał to wygrywając wysoko bo 4-0., rzucając w meczu dwa maxy
180 oraz kończąc legi 16,15,24 i 16 lotką.
Finał z Krzysztofem Wojciechowskim przyniósł niestety porażkę 3-5 pomimo wyższej średniej
punktowej. Mecz przebiegał następująco:
0-1 Krzysztof Kciuk 15l. 114HF plus max 180
1-1 Krzysztof Wojciechowski 17l.
1-2 Krzysztof Kciuk 22l.
2-2 Krzysztof Wojciechowski 21l.
3-2 Krzysztof Wojciechowski 16l.
3-3 Krzysztof Kciuk 17l.
4-3 Krzysztof Wojciechowski 21l.
5-3 Krzysztof Wojciechowski 19l.
średnie:
Wojciechowski 73,63
Kciuk 79,79

„Z jednej strony cieszę się z dotarcia do finału, z drugiej szkoda, że nie wygrałem. Myślę jednak, że
pomimo zmiennego szczęścia podczas tego weekendu pokazałem niezłą dyspozycję. Ważne jest to,
że wygrałem jeden z turniejów, a w drugim wziąłem udział w finale. Wszystko to w barwach mojego
sponsora firmy Unicorn. Grand Prix w Blachowni to też doskonały sprawdzian prze Czech Open na,
który wybieram się w najbliższy weekend.” – Podsumował Krzysztof.

Autor J.Z.

Copyright © 2012. All Rights Reserved.